Adventure Trophy 2010 - przygotowania
Adventure Trophy nadciąga. Do startu jeszcze kilka dni, ale czuję jakby to było już jutro. Lubię tę ekscytację towarzyszącą przygotowaniom. Najpierw rozpisanie trasy, potem szacunki czasowe, ogarnięcie potrzebnego sprzętu i wreszcie zaplanowanie co i gdzie ma się znaleźć, co założyć na siebie, ile wziąć jedzenia. Myślę, że ten planistyczno-logistyczny element zawodów jest jednym z kluczowych. Oczywiście wytrenowanie, nawigacja, psychika są niemniej ważne. Ale jednak wytrenowanie testują wszelkie zawody sportowe, nawigację imprezy na orientację, psychikę właściwie każde wyzwanie, a tak dokładnego przygotowania i "zrozumienia" zawodów wymagają tylko rajdy.
Jest dopiero wtorek, a kupka rzeczy na podłodze mojego pokoju rośnie już od piątku. Zaczęło się od siatki z jedzeniem - batony, czekolady, precelki - kupiłem tego całkiem sporo, ale te produkty nie będą stanowić trzonu mojej rajdowej diety. Tak jak na Zimowej 360 stawiam na słodkie bułki, które kupię w czwartek rano.
W międzyczasie do jedzenia dołączył stolik od Miry, skarpetki na rolki, narzędzia rowerowe. Obok walają się też bidony, tylny błotnik od Janka, a uważny obserwator wypatrzy także kompas. Na razie czekają. Jutro dołączy do nich reszta sprzętu, ubrania, jedzenie, woda.
Startujemy w piątek o godzinie 14. Przed nami 230 km. Pieszo, na rowerze, rolkach i kajakiem. Do tego cztery zadania specjalne i jeden odcinek specjalny. Dwa przepaki. W górach.
To dużo. I nie mam na myśli ilości przepaków.
Marcin podsumował to krótką myślą: "Już sobie wyobrażam jak będziemy zmęczeni na mecie. I jak będziemy się cieszyli, że nie pojechaliśmy na Masters!" Nie wątpię, że będziemy zmęczeni. Pozostaje tylko pewna różnica między nami - Marcin zaczynał biegać, kiedy ja miałem dwa lata.
Forma? Jest. Marcin jest biegowym wyjadaczem, więc od obydwa trekkingi biegniemy z holem. Dzięki temu Marcin mi nie ucieknie, a tempo będzie jednolite. Rowerowo jesteśmy przygotowani podobnie, choć i tu Marcin ma przewagę. Znów hol, choć użyjemy go w razie potrzeby. Na kajaku w ogóle nie trenowaliśmy, więc mamy 10 km, żeby się zgrać. Marcin usiądzie z tyłu. Wreszcie rolki - tu ja pociągnę. Choć tak naprawdę będę pchał - jedziemy w krótkim tramwaju, ja z tyłu. Nawigacja wspólna.
Presja na wynik? Nie czuję. Jedziemy by dotrzeć do mety. Będę się z tego bardzo cieszył i mam nadzieję, że nie odpuścimy. Po Wiśle utwierdzam się w przekonaniu, że zadecyduje psychika. Limit jest długi.
Oczywiście, chciałbym wypaść jak najlepiej. Chciałbym nie zawieść partnera. Chciałbym nie zawieść sam siebie. Chciałbym, żeby Marcin zmotywował mnie jeśli będę chciał odpuścić.
I chciałbym nie obawiać się, że przekroczę jakąś granicę (zdrowotną) starając się nie odpuścić.
Teraz najważniejsze jest to, że nie mogę się doczekać startu.
Napisał/a: Olek, 2010-04-27 20:39:07 komentarze (34) || skomentuj
marta, 2010-04-27 23:10:28, napisał/a:
moje przygotowania do tego rajdu wyglądają tak, że ćwiczę odpowiedni ton głosu do dopingujących okrzyków, rozgrzewam ręce do klaskania i ładuję komórkę, żeby być na bieżąco. biorę też rower, bo w końcu czymś się będzie trzeba zająć..
Janek, 2010-04-28 12:49:10, napisał/a:
Ależ opis! Aż mi się spociłem. Ja ostatnio nie trenuję za dużo, ale mam nadziję, że w maju zacznę nadrabiać... wczoraj bardzo bardzo fajnie biegało mi się na ErgoTreningu. W weekend majowy załoję troche na rowerze, naładuję baterie.
Chciałbym zebrać ekpię na Masters w Jeleniej Górze... zobaczymy co powie Olek po AT, ale już musimy zacząć myśleć o skompletowaniu ekpiy. Aaaach.
waleśka, 2010-04-28 14:46:04, napisał/a:
aaaa... będzie się działo. Ja już nie mogę się doczekać startu! Ale jest prawda w tym, co pisze Olek - byle nie przekroczyć żadnej granicy zdrowotnej i dotrzeć do mety!!!
Trzymajcie kciuki!
Maciej, 2010-04-28 16:13:18, napisał/a:
Ale ja Wam zazdroszczę... naprawdę.
Napierajcie rozsądnie... wolne ruchy. Byle w limicie i z małym zapasem sił pojawić się na mecie.
Wtedy będą PUNKTY i CHWAŁA.
Jak trzeba będzie to pośpijcie. Potem będziecie mieli więcej sił.
Trzymam kciuki.
Łucja, 2010-04-29 22:53:36, napisał/a:
Niezła Korba w składzie OleK, Olek T., Marta i Asia oraz Marcin z Sherpas doejchali po 8h do Arłamowa. Podróż umiliła im straż graniczna, która kontrolnie ich sprawdziła.
Innych ekip jeszcze nie ma w bazie, stąd odprawa została przeniesiona na 12 jutro. Wtedy też dostaną mapy.
Kończą już przygotowywanie przepaków i zaraz idą spać. Oby tego snu im starczyło na kolejne 48h. Kolorowych snów!
Darek P, 2010-05-01 11:26:12, napisał/a:
Jakieś wiadomości z trasy. Jak idzie naszym ?
Maciej, 2010-05-01 12:41:22, napisał/a:
Mamy niewiele informacji... Wynika z nich jedno: jest b. trudno!
Olek Tittenbrun z Marcinem z Sherpas bardzo dobrze wystartowali, byli 5. ekipą. Potem był supertrudny treking, o ktorym Gawel z napieraj mowi na BLIP.pl. Olek wpadł do jakiegoś jaru i się pokiereszował.
Chyba? to spowodowało, że na tyrolce nad rzeką byli już poza pierwszą piętnastką. Ale ciągną dalej.
Asia z Olkiem Koziarskim mieli jeszce ciekawsze przygody. Na BnO szli rozdzieleni. Coś się przydarzyło Asi. Ledwie zdążyła w limicie wyjścia na kolejny etap. Olek podobno płakał, czekając na nią... Na kolejnych etapach też mieli jakieś przygody.
Tegoroczna trasa jest podobno strasznie wymagająca. Dziewczyny bardzo cierpią... Na razie tyle.
aka, 2010-05-01 17:28:39, napisał/a:
Z relacji na 360st wynika, że jeśli ktoś nie biegał na orientację, to na tej trasie był bez szans...
Nawet o Flekmusie piszą, że mógł mieć trudności... Ha...
Maciej, 2010-05-01 17:53:29, napisał/a:
Godz. 17:55
1749: Nie mamy info o naszych dwóch zespołach, więc spekulujemy, że Olek T.z Marcinem powinien schodzić z kajaków i ruszać na ok. 4-5 godzin przedostaniego etapu - MTB (dwa punkty). Potem wypadnie im nocny trek 25 km.
Z koleu Olek i Asia powinni docierać do kajaków. Oznacza to nocne MTB i poranny treking. Druga noc w górach ... mmm...
Wszystko to, o ile nie poszli spać.
Maciej, 2010-05-01 19:18:14, napisał/a:
Według najnowszych informacji od orga....
Olek T i Marcin o 17.11 skończyli kajak. Teraz są na MTB pomiędzy PK 24 i 25.
Olek K i Asia byli o 16.33 na PK 19, czyli przed kajakiem.
Nasi zamykają stawkę.
Ważne, może najważniejsze, aby dobrze się bawili i ... ukończyli.
aka, 2010-05-01 20:44:43, napisał/a:
Marta nadaje, że Asia Walewska i Olek K. nie zdążyli przed zmrokiem na kajak i teraz myślą nad tym, co dalej... Zabrakło im 15 minut - organizatorzy zamknęli strefę wypływania... Ach, życie...
Maciej, 2010-05-01 20:52:12, napisał/a:
Akurat, kiedy Olek z Asią zaczęli odrabiać stratę do poprzedzającego ich zespołu Hades Sklep Podróżnika:(
Szkoda... Ciekawe, czy zdecydują się dotrzeć do rowerów (pytanie jak?) i kontynuować?
Maciej, 2010-05-01 22:51:30, napisał/a:
Olek z Marcinem w dobrym nastroju dotarli po MTB do bazy i jedzą obiad oraz będą spać pół godziny. Marta nadaje, że bardzo dobrze im się dzisiaj napierało. Nie mają kontuzji. Powinni niedługo wyruszyć na ostatni treking, który jest podobno wymagający tak jak poprzednie. Będzie tym trudniej, że będą go robili nocą. Spodziewają się dokończyć rajd i być na mecie ok. 10 rano. Mają zaliczone wszystkie punkty pk, co samo w sobie jest osiągnięciem w tym roku :)
Okek K. z Walechą chyba mocno zniechęceni pechem, który im towarzyszy od damego początku. Nie widomo, co zdecydują...
aka, 2010-05-01 22:55:19, napisał/a:
A tymczasem ze strony Funnexsportu dowiaduję się, że Ela Molenda miała udar słoneczny na kajakach...
Tearaz podobno doszla do siebie i ok. 22 wyruszyła z kolegami z zespołu na treking do mety.
Maciej, 2010-05-02 10:18:27, napisał/a:
Nasi ciągle na trasie. Druga doba bez snów nadrobiona krótką drzemką w krzakach. W ogóle czuli się w nocy b. przymuleni i nawigacja im totalnie nie szła... Są przed OS polegającycm na JESZCZE TRUDNIEJSZYM BnO... Prawdopodobnie nie znaleźli PK 29 i 30. Jako optymiści zamierzają za dnia wrócić i je odnależć... Czy to możliwe?
Asia i OlekK zakończyli rajd o 2:20. Wrócili do bazy i śpią.
Maciej, 2010-05-02 14:14:17, napisał/a:
Olek T i Marcin przed 14 osiągnęli metę. Z rozmowy z Olkiem, który wypowiadał się jakby wcale nie startował (opanowany głos, bez śladów zmęczenia) wynika, że są bardzo zadowoleni. Ok, są zmęczeni. Bolą mięśnie czworogłowe i plecy i stopy. Napierało im się razem b. dobrze. Nawigowali wspólnie. Pogoda sprzyjała. Olek w tym starcie ustanowił rekord długości "niezłokorbowego" napierania non-stop = 48 h. Widać, że można.
Brawo !
O Asi i Olku K nie mamy informacji (jak się czują). Będziemy próbować później.
aka, 2010-05-02 14:51:22, napisał/a:
Ciekawe, czy Funnexsports zdążyli na 14 30 na przedostatni punkt (31). Ich szefu pisał o 14, że nie mają siły biec. Gdyby nie zdążyli, to dostali by karę czasową, ale nie wiemy, jakiej wysokości. Poza tym prawdopodobnie F. nie mają zaliczonych tych samych punktów, co nasi (28 i 29).
Potem muszą zdążyć na metę w limicie, czyli do 16.
Tak więc - wygląda na to - że nasi trochę powinni się zbliżyć do Funexsports w klasyfikacji końcowej.
Pozostałe zespoły chyba też nie załapią się na limity.
Maciej, 2010-05-02 14:55:49, napisał/a:
Sherpas też są na mecie od ok. 14. Brawo!
Szkoda, że organizatorzy nie podają info o zespołach spoza pudła...
aka, 2010-05-02 15:12:23, napisał/a:
Funnex... zdążyli na PK 31. Nie było na miejscu już obsługi...Ciekawe , co w takiej sytuacji? Czyżby zawodnicy musieli mieć na to jakiś dowód?
Teraz pędzą już do mety.
Maciej, 2010-05-02 18:06:16, napisał/a:
Ela Molenda na mecie! Podobno są czwarci. Że też org nie uzupełnia tabelek... Skąd takie mocne przetasowanie?
Maciej, 2010-05-02 18:47:10, napisał/a:
Pewnie będą protesty, niemniej podano wyniki. I proszę! Nasz zespół Olek T. i Marcin z Sherpas są 6. zespołem w MM!
NK Mix, jak wiemy, nie został sklasyfikowany. Ciekawe, że jeden z zespołów w konkurencji weteranów nie zalicztył połowy trasy, ale ją ukończył i mając 15,5 godziny kar stanie na pudle w swojej kategorii...
Inna ciekawa rzecz: wygląda na to, że nie sklasyfikowano Eli z Funnex z powodu spóźnienia na metę o 15 minut! Gdyby sędziowie zmienili tę decyzję z jakiegoś powodu, F. miałby czas lepszy od naszego MM o 30 minut i BYŁBY rzeczywiście 4. zespołem wśród mixów. Ale się dzieje w tabelkach!!! Mnóstwo zespołów odpadło, o czym nic nie było wiadomo! A nasi dotarli i to z sukcesem!
aka, 2010-05-02 18:51:37, napisał/a:
Sherpas też 6. po 87 godzinach napierania. Brawo!
Maciej, 2010-05-02 19:57:53, napisał/a:
Analizując ostatnią tabelkę z wynikami (nr 13) można wyczytać ciekawe rzeczy. Np. kluczowe znaczenie miał OS w okolicach punktu 29, czyli tuż przed końcem trasy. Kilka drużyn, w tym dwie nowrweskie sobie go (OS) odpuściły, inne z kolei nie zdołały zrobić co najmniej 5 z 7 PK na tym odcinku. Wszyscy oni zostali bezpardonowo zdyskwalifikowani (w tym dzielni Norwegowie, ktorzy chyba czegoś nie doczytali :(
Weterani z Przemysla z kolei odpuścili sobie wszystkie punkty wokół OS, i tylko OS zrobiły. Dostali mnóstwo kar, ale stoją na pudle w kategorii MV.
Dalej np. zespoły, które ruszały na ostani trek (ten z OS) o świcie, chyba po drzemce? dotarły kilka godzin szybciej na metę niż Ci, którzy wyruszyki koło północy. Tak było np. z Bartkiem Jachymkiem z RaBarBar, ktory na PK 27. był 4 godziny po naszym zespole, ale za to wszystkie kolejne punkty zaliczył bez kar i znalazł się przed naszymi chłopakami.
Maciej, 2010-05-02 20:18:57, napisał/a:
Potwierdza się: Ela z Funnexportu zdyskwalifikowana... Zajechali się i wszystko na nic... Wygrali Ci, którzy potrafili odpuścić we właściwym momencie, czyli umiejętnie wykorzystać regulamin zawodów. Maciek Rek z F.2 zniszczył sobie stopy i został zwieziony z trasy przez naszego Olka na 1,5 km przed metą.
aka, 2010-05-02 21:54:35, napisał/a:
Sherpas/NK - miejsce 6. w kategorii MM, 10. w generalce. Gratulacje!
NK MIX - dzięki za hart ducha! Następnym razem pójdzie lepiej :)
Darek P, 2010-05-02 23:06:02, napisał/a:
Gratulacje dla obu ekip za dzielne napieranie ! Kilka-naście/dziesiąt godzin napierania naprawdę robi wrażenie.
Mania, 2010-05-02 23:27:51, napisał/a:
Ja też gratuluje i czekam na jakieś dokładniejsze opisy przygód ! (obu ekip!)
Olek K., 2010-05-03 19:16:37, napisał/a:
Widzę, że te plotki tworzą alternatywną rzeczywistość! Mam nadzieję, że następnym razem nie tylko pójdzie nam lepiej, ale też będę miał naładowaną komórkę, żeby przekazywać Wam wiadomości z pierwszej ręki, bo takiego bałaganu w relacji na stronie się nie spodziewałem.
Olek, 2010-05-03 20:04:07, napisał/a:
Olku, ja miałem zapas baterii, ale i to nie pozwoliło na wierne przekazywanie informacji z trasy. Moja mama jak zobaczyła, że wpadłem do jaru to pomyślała, że złamałem kręgosłup... ;-) Mam nadzieję, że niedługo wszystko wyprostujemy.
AT było świetne. Niesamowite przeżycie.
Fajnie, że śledziliście nasze zmagania z trasą!
waleśka, 2010-05-03 20:09:06, napisał/a:
Nieco sprostuję, żeby rozwiać wątpliwości, co nam się przydarzyło na trasie.
BnO poszedł koszmarnie przez mój błąd nawigacyjny, w dodatku nie sprawdziłam jaki mamy limit, bo wtedy nie biegłabym po jeszcze jeden punkt... następnym razem w takiej sytuacji - telefon!
Rower również rozpoczęliśmy źle nawigacyjnie i to już bolało.. Próbowaliśmy nadganiać przez resztę etapów, ale przed ostatnim etapem znów skasowały nas limity.
Plusy z mojego pkt widzenia - zdobyte doświadczenie i sprawdzian dla organizmu po 40 godzinach bez snu..
Następnym razem pójdzie lepiej. Tylko więcej spokoju na starcie potrzeba.
elka, 2010-05-04 16:32:56, napisał/a:
Chciałabym sprostowac ze nie zostalismy zdyskwalifikowani, nieco uważniejsze wczytanie się w wyniki powie, ze rajd mamy skończony. Jesteśmy w innej kategorii: po limicie. Nie mamy wielkich nadziei, jednak wciąż od sędziów rankingowych zależy czy będą go liczyc.
Niemniej mówienie o dyskwie jest nieprawdziwe i osobiście trochę mnie dotyka.
Poza tym na szczęście nikt z nas specjalnie się nie zajechał, mielismy za to spore problemy z nawigacją. To tyle, dzięki za doping.
Janek, 2010-05-05 10:04:39, napisał/a:
Ela, moim zdaniem możnaby powiedzieć, że nie jesteście ZDYSKKWALIFIKOWANI, ale zostaliście NIEKLASYFIKOWANI (nie macie przypisanego miejsca na mecie/rankingu końcowym). Niemniej jest to gest uznania wysiłku ze strony orgów, który rozumiem. Bo swoje się namęczyliście, do mety dotarliście i w ogóle.
Elka, powiedz w ogóle jak Ci się podobało? Lżej niż na BWC?
Maciej, 2010-05-05 22:35:38, napisał/a:
Są wyniki na stronie orga.
elka, 2010-05-12 00:35:38, napisał/a:
Sorry ze dopiero teraz piszę, mam urwanie głowy ze ślubem siostry.
Jak było na AT? Fizycznie na pewno lżej niż na Bergsonie. Ale tam były emocje, ściganie i stąd intensywnosc. Tutaj mając zapas sił powoli czesalismy las, nie muszę mówic, jak bardzo to frustruje. Nawigacja była kluczowa, a jeden nawigator na 50h to niestety za mało.
Skomentuj ten wpis!


postami.






