Logo Niezła Korba

Na skróty

2012-03-29
Do trzech razy sztuka
komentarzy: 2

2012-03-26
Bieg Piastów oczyma debiutantów i weterana
komentarzy: 1

2012-03-14
Warszawa Nocą - WYNIKI cyklu
komentarzy: 1

Nakarm RSS postami.

Ostatnie komentarze

2012-04-02 21:07
Maciej:
Brawo Łucja. Mój pierwszy półmaraton to był rok 2008. Pamiętam, że z Jankiem, Olkiem i Aruse...

2012-03-30 17:41
Mania:
Super Łucja! Gratuluje!...

2012-03-27 09:58
aka:
Brawo Janek za taki wynik w pierwszym sezonie startowym w BnO. Brawo dla zwycięzcy, Piotra Łobodz...

2012-03-27 09:47
Agnieszka:
Cudowne doświadczenie! Brawa dla wszystkich i każdego z osobna. Jak pomyślę, że jesteście w ...

2012-03-06 09:44
bikergonia:
jeszcze raz szacun za start i wolę walki pomimo takiego mrozu :)...

Nakarm RSS komentarzami.

Polecamy: rAId - Alternatywna Inicjatywa

rAId - Alternatywna Inicjatywa

MIX na Geźnie

Gezno – dzień pierwszy
Na 5 minut przed startem dostajemy mapy – nasz patent jest taki, żeby punktu zrobić w przeciwną stronę niż wskazówki zegarka. W ten sposób po ciemku (a zamierzaliśmy ścigać się po limit czyli godzinę 17) robilibyśmy już tę łatwiejszą część trasy, bo po szlaku, po dobrych drogach.
Na początek lecimy szybko, płaskie odcinki i te z górki biegamy. Na pierwszym punkcie zmiana koncepcji naszego ubioru i śmigamy dalej. Jestem dumna z mojej koncepcji, bo ścinamy przez piękną polanę, biegniemy wzdłuż strumyka i idealnie wychodzimy na zakręt drogi. Myślę sobie, ha! Jest nieźle! Kolejny punkt też łatwo wchodzi, choć może nie poszliśmy najbardziej na skróty.
Dalej już kończą się nasze biegi i zaczynamy wspinaczkę. Zaaferowani pięknymi widokami, chodzeniem po śniegu po kolana nie zauważamy, że nasz kierunek na południe ni jak ma się do rzeczywistości i robimy wielką pętlę na północ, cofając się prawie do poprzedniego punktu. Jakież jest nasze zaskoczenie, gdy się wreszcie odnajdujemy na mapie. Ale dzięki temu nauczyłam się bacznego sprawdzania kompasu, oj nauczyłam.

Wracamy szybko na właściwą drogę, widzimy po drodze wielkie ślady niedźwiedzia (tak, tak!) zbiegamy przez las i wychodzimy na punkt, którego lokalizację ułatwił nam stojący przy nim inny mix. Potem już tylko rzeczka, wspinaczka na przełęcz i kolejny punkt. Trwało to, i trwało, i trwało. Mozolne podejście w gęstym, potem w przebieżnym lesie, a na sam koniec w gęstej kosodrzewinie.

Punkt przy strumieniu odnajdujemy dość łatwo i zaczynamy trawersować po zboczu do kolejnego punktu. Tak trawersujemy, że tracimy orientację. Znowu! Tu tracimy jakieś 2.5h na bezsensowne łażenie po jakichś leśnych ścieżynkach. Gdy wychodzimy na szlak, zbiegamy zbyt nisko by wejść w dobrą drogę. Na wysokości 1050 m czyli jakieś 150 niżej niż powinniśmy byli być, spotkamy 4 słowackich myśliwych. Stroje mieli piękne, ale nastawienie do Polaków mocno nieprzyjemne. Zbiegamy do asfaltu i rezygnujemy z punktu nr 1 na polanie – teraz zaczął się wyścig z limitem. Asfalt prawie cały biegniemy, zdobywamy punkt i już witamy się z metą.

Tymczasem, spotykamy Stryki Byki i lecimy czerwonym szlakiem. Niby prosto, bo oznaczone, ale po ciemku i już nie tak łatwo. Gubimy się kilkakrotnie i w efekcie wchodzimy po 9h5min na metę z karą 3h za brak dwóch punktów i 8h25 kary za przekroczenie limitu czasu. Przedostanie miejsce – następnego dnia mogło już być tylko lepiej.



Gezno – dzień drugi
Tego dnia razem z Olkiem mamy ochotę na racing, a nie na adventure. Pętelkę znowu robimy wbrew wskazówkom zegara zaczynając od kilku punktów, które można zaliczyć zbiegając z góry. Biegniemy co się da w dół, po płaskim i do trzeciego punktu utrzymujemy tempo Niezłej Korby MM. Dalej już się rozdzielamy. My zaczynamy wchodzić pod gorę, a oni lecą asfaltem. Idziemy łeb w łeb z Sherpas/Nieznanym Sprawcą czyli Ulą i Tomkiem.
Szachujemy się trochę zyskując naprzemiennie kilka metrów przewagi, ale cały czas idąc jednak razem. Super nam poszło przejście poziomicą do punktu 2 w lesie, a następnie przechodząc łąkami pomiędzy domkami do punktu 6. Tam zaczęło się ściganie tak na serio. Ulka podpięła się na hol do Tomka i jazda. A co, ja gorsza będę? No i zaczęło się... Tempa nie utrzymaliśmy, a ja doprowadziłam się do stanu, w którym chciało mi się wymiotować. Cóż, poddać się nie mogliśmy.
Na kolejnym punkcie byliśmy tuż tuż za Ulką i Tomkiem. Na punkt 1 wariant szybki niestety bezsensownie wydłużyliśmy (a gdyby jednak nam wyszło to pewnie byśmy dali radę ich dogonić). Na punkt 5 już mozolnie, ale dość żwawo wchodziliśmy, za co zostaliśmy wynagrodzeni pięknym widokiem połoniny na szczycie. Zapierające dech w piersiach.

Reszta trasy poszła już nadspodziewanie sprawnie. Gdy Olek mówił - słuchaj za następną górką już schronisko – nie wierzyłam. A tu niespodzianka! Ostatni odcinek zrobiliśmy iście sprinterski i po 4h 35 minutach z 25 minutami straty do Sherpas dotarliśmy na metę. Poprawa o 9 miejsc w górę i wreszcie etap, w którym od samego początku do końca dawałam z siebie wszystko. Bez żadnych przestojów, gubienia się! Gezno dało mi duża satysfakcję i mnóstwo zapału do kolejnych startów!!!

Wyniki
Plik do Google Earth'a

Napisał/a: Łucja, 2009-11-17 21:48:43 komentarze (11) || skomentuj

Olek K., 2009-11-17 23:36:33, napisał/a:

Ja ze startu jestem bardzo zadowolony. Okazuje się, że bieganie po górach nie jest aż tak hardkorowe jak mogłem przypuszczać. Żałuję, że tak fatalnie nawigowaliśmy w sobotę, choć pocieszam się, że PK1 był problematyczny także dla innych ekip. Cóż, trzeba bardziej pilnować mapy i kompasu. Pocieszam się, że kondycyjnie czułem się całkiem dobrze. Szczególną frajdę sprawił mi dzień drugi. Łucja rzeczywiście dawała z siebie ile mogła. No i te walory przyrodnicze, widoki. W sobotę na przykład zaliczyliśmy dwa głuszce!
Podsumowując chciałbym podziękować Łucji za wspólny start i doskonałą zabawę. Myślę, że następnym razem będzie jeszcze lepiej.

Mania, 2009-11-18 08:31:54, napisał/a:

Ah. Fajnie, byłam ciekawa jak tam wam się ścigało w górach.
Widzę że duch walki was nie opuszczał :)
Super !

Ula, 2009-11-18 09:54:03, napisał/a:

Łucjo i Olku - dzięki za motywację drugiego dnia (i za wspólnie pokonane parę ładnych kilometrów). Jak zobaczyłam na początku jak napieracie, to myślałam, że dość szybko odpadnę... Największy problem to było utrzymać Wasze tempo przy zbieganiu. W jakich konfiguracjach wybieracie się na rakiety? Już coś postanowione?

Ula, 2009-11-18 09:58:49, napisał/a:

Mapki dołączone do wpisu to trasa MM ;)

Łucja, 2009-11-18 10:15:11, napisał/a:

Ula, wybieramay się na rakiety na pewno, ale składu teamów jeszcze nie ustaliliśmy.
W sumie z 6 osób jest już zainteresowanych.

Co do map, to ja zdaję sobie z tego sprawę. Niestety map MIXów nie mam zeskanowanych.

Janek, 2009-11-18 15:11:23, napisał/a:

Dodałem screen z Google Eartha oraz plik .kmz do pobrania, na którym są nałożone mapy z zawodów oraz ścieżka z naszym wariantem. No i są też wyniki. Enjoy!

waleśka, 2009-11-18 17:09:03, napisał/a:

Bieganie po górach - super!!! Gratuluję wytrwałości i ukończonego rajdu :) a widoków tylko po samym czytaniu zazdroszczę..

Olek K., 2009-11-18 18:49:29, napisał/a:

Skoro jest mapka, to zwróćcie uwagę na trasę między PK8 i PK2. Robiliśmy je w tej kolejności, ale jako mix pomijając PK9. Nie wiem, czy zrobiliśmy słusznie, bo przełoiliśmy chyba jako jedyni sądząc po śladach najkrótszą drogą, czyli centralnie przez masyw Pilska. Wspinaczka zaczynała się drogą, z której szybko zeszliśmy w żleb ze strumieniem. Po dłuższej (i jak zgodnie uznaliśmy - nudnej) wędrówce strumyk zniknął i dalej napieraliśmy przez las, aż do kosówki. Na górze bardziej czuliśmy, niż widzieliśmy, że jesteśmy na przełęczy, bo mgła uniemożliwiała zorientowanie się gdzie są szczyty. Kosówa też nie pomagała. Czy lepiej było oblecieć górę przez PK9? Czy wszyscy pozostali tak zrobili?

Ula, 2009-11-19 09:25:09, napisał/a:

My lecieliśmy w drugą stronę, walka w kosówce była od początku przechlapana... Myliły nas idące we wszystkich kierunkach ślady, w końcu wycięliśmy na azymut w stronę najbliższych drzew. To był najgorszy fragment całej naszej trasy, w dodatku gonił nas czas i powoli zaczynało się ściemniać. A bardzo nam zależało na tym, żeby dolecieć do 8 póki jasno. Mimo to uważam, że ten wariant się opłacał czasowo. Zależy od tego, jak wyglądał las w tej okolicy (koło 9), ale wcześniejsze doświadczenie z chodzenia "po poziomicy" mieliśmy średnie (dużo zwalonych drzew i wykrotów). Gdyby nie kosówka, to w ogóle wariant byłby szybciutki.

Janek, 2009-11-19 10:47:02, napisał/a:

Dobrze, że lecieliście przez tę przełęcz, bo chodzenie wzdłuż strumienia do PK2 to był bardzo trudny i wolny teren - dużo śniegu, głębokie ślady, powalone drzewa... jak rozumiem dobrze wpadliście na punkt idąc od góry.

Olek K., 2009-11-19 15:30:02, napisał/a:

Wyszliśmy idealnie w czym pomogły bardzo liczne ślady tych, którzy szli w przeciwnym kierunku. Poniżej szczytu spotkaliśmy zagadkową parę, która zgubiła się idąc z PK2 na górę. Jak im się to udało?!

Skomentuj ten wpis!

© copyright by Niezła Korba 2008-12; wszystkie prawa zastrzeżone
stronę obsługuje dobrydesign.net
X

Dodaj komentarz




O Adventure Racing

Rajdy przygodowe, czyli Adventure Racing (AR) to multidyscyplinarne, długodystansowe, zespołowe zawody na orientację rozgrywane w formule non stop.

dowiedz się więcej

Nasze plany

Zaloguj się!



zapamiętaj mnie

napieraj.pl     pk4.pl blog ekstremalny

sherpas rt    team 360 stopni

Nonstop Advenutre   exmedio

SleepMonsters