ON-SIGHT Adventure Race
3… 2… 1… Start! – rozbrzmiewa z głośników na rynku w Obornikach Wielkopolskich. Wybija 10:00, wieje delikatny wiatr, z nieba dosięgają nas promienie pierwszego wiosennego słońca, a my rozpoczynamy pierwszy etap rajdu On-Sight.
Biegniemy w dużej grupie do PK B, który znajduje się pod mostem kolejowym na Warcie. Tempo wysokie, tętno również – adrenalina robi swoje. Euforię startu po chwili hamuje głos Eli – Olek! Spokojnie. Nie biegniesz sam. – ale nie jest łatwo odpuścić. PK B osiągamy bez przeszkód i wraz z całą grupą uderzamy do PK F. Bloki i ulice jakoś bardzo szybko umykają na mapie. „To przecież dziesiątka” kołacze gdzieś w głowie, ale chyba niewystarczająco głośno. Mijamy park, docieramy aż do cmentarza i… szybko korygujemy błąd. Ela podbija kartę obok pomnika (rety, ja nawet nie wiem co to była za pomnik!) po czym kierujemy się na północ.
Wszędzie dookoła migają niebieskie kamizelki zawodników. Dwa kolejne PK znajdujemy nad rzeką Wełną, która szerokimi zakolami wije się na obrzeżach miasta, by potem ujść do Warty. Na trasie pierwszego etapu czekają nas jeszcze tylko dwa punkty – E w zagłębieniu terenu przy kościele na Osiedlu Leśnym i A – na cyplu, w ujściu Wełny.
Na rynku pojawiamy się po 36 minutach od startu. Łapiemy plecaki i wybiegamy widząc dwa kolejne zespoły. Ruszamy do PK 2 na zmianę biegiem i marszem. Szacuję, że jesteśmy około 5-6 pozycji, bo oczywiście nie zapytaliśmy o miejsce po BnO. Gonimy i jesteśmy gonieni, a z asfaltu schodzimy już w grupie trzech zespołów. Nie trwa to jednak długo – każdy nawigator wybiera inny wariant i po chwili tracimy się z oczu. Idziemy wzdłuż linii lasu i wydaje się, że to wystarczy żeby wyjść dokładnie na punkt. Jednak jakaś wrodzona niechęć do liczenia czasu/odległości powoduje, że skręcamy w las niepotrzebnie chaszczując. Ostatecznie żwirownia, której planowałem szukać na stoku okazuje się być strzelnicą z punktu trzeciego, więc z odnalezieniem PK 2 jest chwila zabawy.
Do PK 3 niewiele już biegniemy, dając sobie trochę wytchnienia. Skracamy trasę przez świeżo zaorane pole. Nie jest to może najwygodniejszy wariant, ale okazuje się być całkiem szybki. Najpierw gonimy sylwetki widoczne na asfalcie, potem przez kolejne pole gonimy zespoły nadciągające z lewej i prawej strony. Ostatecznie Ela podbija PK 3 chwilę po nich i, mijając Team 360° z TD, ruszamy w kierunku przepaku. Przez jakiś czas bujamy się w górę i w dół pokonując pasy wydm, a potem kończymy stromym, kilkudziesięciometrowym zbiegiem do Dąbrówki Leśnej. Tu korygujemy lekko trasę, co okazuje się dobrym rozwiązaniem – wyprzedzamy zespół, który na wydmach utrzymywał kilkusetmetrową przewagę.
Do przepaku docieramy o 12:33 i spędzamy na nim 7 minut. Niestety zawiodła trochę komunikacja i przez jakiś czas jedna dwójka czeka na drugą przed wejściem, gdy tamta czeka na pierwszych wewnątrz…
Tuż po wyjechaniu z przepaku odpada nam źle przykręcony mapnik, co Arus kwituje głośnym i nieprzyzwoitym okrzykiem. Niemniej, PK 5 osiągamy z łatwością, rozkoszując się świetnymi zjazdami i podjazdami na kolejne wydmy Puszczy Noteckiej. Przez chwilę żałuję, że nie możemy wejść na wieżę obserwacyjną – przy tej pogodzie byłoby co oglądać!
Dojazd do PK 6 urozmaicamy chaszczowaniem przez wyschnięte torfowisko, przez które teoretycznie prowadzi przecinka. Niestety okazuje się, że po drugiej stronie polany przecinki nie ma – cała zabawa przynosi tylko efekt w postaci straty czasu i skurczów w łydkach Eli. Kolejne przecinki i drogi doprowadzają nas do miejsca, które jak głosi tablica i mapa, nazywa się Lipa Bagna. Podśmiewując się w duchu z zabawnej nazwy („eeee, ale lipa, bagna!”), docieramy w okolice PK 6, gdzie nie ma się już z czego śmiać. Rower zapada się na 1/4 koła, aż wreszcie trudno jest jechać dalej. Pierwsze trzy kroki powodują, że chlupocze w butach, a zdrowy rozsądek podpowiada, żeby jak najszybciej się ewakuować i znaleźć suchy ląd. Podobnie myślą chyba także inne zespoły, które zatrzymują się przed bagnem i wysyłają pojedynczych zwiadowców na poszukiwania PK 6. To ci, u których pojawia się też zupełnie odmienna myśl – jesteśmy na rajdzie, a mokre nogi nam nie przeszkodzą (swoją drogą, warto było wyjść z takiego założenia; PK 6 był najpiękniej położonym punktem na trasie: prowadziła do niego błotnista ścieżka otoczona lasem i krzakami, które przenikały się z roślinnością okolicznego torfowiska i ostatecznie ustępowały płaskim taflom jeziorek, bagien i pojedynczych drzew; był też trochę przegniły, drewniany mostek a w całej okolicy było coś magicznego; naprawdę piękne miejsce!).
PK 7 wita nas, jedynym na trasie, zadaniem specjalnym – mostem linowym w zakolu Wełny. Zostawiamy rowery i plecaki, a dobrze napięta konstrukcja pozwala sprawnie przemieścić się na drugą stronę. Tam podbijamy punkt i wracamy na drugą stronę pobliskim mostkiem. Miły przerywnik pozwala na chwilę wytchnienia, ale już niedługo znów siedzimy na rowerach, kierując się do SZ B. Jeszcze w lesie dogania nas jeden z zespołów, który wydaje się jechać na naszej nawigacji. Jednak gdy tylko docieramy do asfaltu, zostają w tyle.
Mkniemy przez Oborniki trochę na czuja ale bez trudu docieramy do ostatniego etapu – kajaków. Nasze doświadczenie jest marne, ale każdy kiedyś pływał, więc jakoś sobie poradzimy. Wodujemy sprzęt, wiosła w dłoń i po chwili spływamy z biegiem Warty do PK 9, który umieszczony jest na betonowej konstrukcji 1.5 km dalej. Miarowe uderzenia wioseł dają efekty i w miarę szybko podbijamy punkt.
Jednak droga powrotna okazuje się być trudniejsza. Podczas gdy pierwsza dwójka szybko pokonuje trasę my poruszamy się przeraźliwie wolno. Do lewej, płyńmy bliżej brzegu! – mówię do Kicka. Spływamy trochę, ale jakoś nie do końca. Walka trwa, mięśnie aż palą od wysiłku, a pulsometr śmieje się ze mnie i wskazuje tętno 134. W sumie czemu się dziwić – macham tylko rękami. Ale ile można?! Dajesz w lewo! – krzyczę i znów przesuwamy się trochę ku brzegowi, ale pozostajemy w głównym nurcie… Przed nami zespół w żółtych kamizelkach ucieka jak gdyby nigdy nic, a my ledwo się poruszamy. Zupełnie nie wiem dlaczego nadal jesteśmy w nurcie, dlaczego nie płyniemy przy brzegu?!
Ostatecznie spływamy do lewej, prędkość nagle wzrasta, a SZ i druga część naszego teamu znacząco się przybliża. Wyciągamy sprzęt na ląd, zdejmujemy kamizelki asekuracyjne. Którzy jesteśmy?! – pytamy jeszcze obsługi kajaków. Piąte miejsce! – goni nas odpowiedź kiedy biegniemy do rowerów.
Przed nami jeszcze tylko kawałek po mieście, przejazd przez most, ostatnie kilkaset metrów, wpadamy na rynek i razem przekraczamy linię mety. Wróciliśmy. Po 6 godzinach i 35 minutach i ponad 55 kilometrach. Pieszo, rowerem i kajakiem.
Podsumowując On-Sight AR trzeba zwrócić uwagę na świetne przygotowanie tej imprezy. Biuro zawodów pracowało bez problemów i formalności załatwiało się bardzo szybko. Sala gimnastyczna pomieściła wszystkich zawodników, było oddzielne miejsce na rowery, w łazienkach był papier toaletowy (mała rzecz, a cieszy; vide Rajd 360 stopni), działały prysznice i była ciepła woda. Trasa elegancko rozstawiona, PK na swoich miejscach, dwa stanowiska na zadaniu specjalnym, odpowiednia ilość kajaków. Prócz pomyłki w opisie punktów i opóźnienia porannej odprawy nie pamiętam, żeby coś wywołało we mnie negatywne odczucia. Organizacja na 5+.
Zdjęcia publikujemy dzięki uprzejmości ekipy Exmedio, a firmę polecamy! Więcej na http://exmedio.pl.
Napisał/a: Olek, 2009-03-22 18:16:09 komentarze (19) || skomentuj
Maciej, 2009-03-21 17:01:46, napisał/a:
go,Niezła Korba go !!!
aka, 2009-03-21 22:38:04, napisał/a:
Chodzą słuchy, że NK świetnie wypadła w rywalizacji. Czy to prawda?
Natka, 2009-03-21 23:23:36, napisał/a:
Owszem, zajęli 5 miejsce! Gratulacje:)
Lucja, 2009-03-23 12:20:18, napisał/a:
Widac, ze opis byl pisany przez Olka. Tyle geografii w nim.
Ciesze sie, ze tak Wam swietnie poszlo! Naprawde jestem dumna :)
Jak tak popatrzec to NK jest prezentowane w kazdych zawodach AR poki co. :)
Arus, Kicek jak sie Wam podobalo? Warto bylo?
OleK, 2009-03-23 19:21:28, napisał/a:
Gratuluję!
Podziwiam plastyczność i dynamizm opisu. Wciąga. Prawie jak "Transporter 3", brakuje tylko zadania specjalnego typu "rozprawić się z bandą miejscowych dresów" :D.
ela, 2009-03-23 21:01:51, napisał/a:
Bylo swietnie, NK ma moc!
A teraz moje zle wiesci: nabawilam sie kontuzji kolana, bol podobny jak po Skorpionie tylko wiekszy, no i nie przechodzi. Musze zrezygnowac z polmaratonu. Internet mowi ze to cos powaznego ale w śr mam lekarza wiec nie chce sie martwic na zapas.
Janek, 2009-03-23 21:50:41, napisał/a:
No, no - super! Gratuluję udanej imprezy! Ale kolano martwi... A opis jest rzeczywiście mocno ugeograficzniony. ;)
Natka, 2009-03-23 22:45:19, napisał/a:
Rzeczywiście wciągający opis, czytałam z zapartym tchem i zazdroszczę udziału;)
Za kolano trzymam kciuki:)
Olek, 2009-03-23 22:53:30, napisał/a:
Jej, cieszę się strasznie, że Wam się podoba opis! Ale czy jest ugeograficzniony? Raczej starałem się go uplastycznić, żebyście mogli sobie wszystko dobrze wyobrazić. Z resztą mapę wysłałem mailem. Ale może jeszcze dorzucę do posta.
Ech, jak widać 2 ibupromy nie załatwiły sprawy. Ja to mam siniaka na kości przy kolanie i nie wiem od czego.
Janek, 2009-03-23 23:24:12, napisał/a:
Opis jest bardzo fajny! Musisz częściej pisać na blogu - to dopiero Twój pierwszy wpis (uwierzycie?!). Ugeograficznienia rzeczywiście uplastyczniają relację - zresztą ten tekst bardzo do Ciebie, Olku, pasuje. W ciemno bym zgadł, że to Ty pisałeś! :) Ja nie będę próbował konkurować - zrobię wideo relację z mojego weekendu, bo dzięki Łucji mam dużo materiałów. :)
A właśnie. Olek, koniecznie dodaj mapkę do swojego tesktu, no i jak tylko będą jakieś zdjęcia to trzeba wrzucić, bo test jest mocno zbity...
PS
Ela, a Klędzikowe ćwiczenia robiłaś?!
Łucja, 2009-03-23 23:36:52, napisał/a:
Natko, to trzeba się wkręcić w udział w kolejnym rajdzie! Liczymy na Ciebie!
Co do opisu Olku to fajnie się wreszcie czyta nie swoje teksty :P
mania, 2009-03-24 02:51:06, napisał/a:
opis uroczy ale największą fanką jestem tempa z jakim został dodany po rajdzie. zastanawiam się jak było na rajdzie- wchodze w niedziele na strone i wszystko jest. idealnie.
!!
gratuluje rajdowych popsiów
Olek, 2009-03-24 11:46:25, napisał/a:
Niestety zdjęć jeszcze nie ma i na razie nie wiadomo kiedy będą.
Mapkę wrzuciłem.
Janek, 2009-03-24 11:47:07, napisał/a:
Gratuluję po raz kolejny :)
Zdobyliście 38pkt do rankingu KRRP - Niezła Korba zajmuje 16 miejsce!
ela, 2009-03-24 19:51:22, napisał/a:
Olek, tez mam takiego siniaka (ogromnego!) od zapierania sie w kajaku. Wjechales mi na ambicje w jedna strone to sportowa zlosc zrobila swoje :P
Olek, 2009-03-25 00:12:49, napisał/a:
Ach! Oczywiście! To kajak! Zupełnie nie mogłem dojść do tego skąd on się wziął...
Kuerti, 2009-03-26 21:55:45, napisał/a:
Skąd macie skan mapki? :)
Olek, 2009-03-26 23:12:32, napisał/a:
Na stronie rajdu została umieszczona mapa w pdfie. Ale okazało się, że udostępniono wersję obsługującą warstwy, więc można bez problemu zaznaczyć samą mapę i kopiuj/wklej wrzucić ją do Photoshopa.
Kuerti, 2009-03-27 12:40:55, napisał/a:
Albo jestem tak ślepy, albo tak dobrze schowali link do tej mapki, ja nic nie widzę! Można prosić o dokładniejsze wskazówki?
Skomentuj ten wpis!


postami.






