Szybowcowanie
Jak pewnie część z was już wie w te wakacje postanowiłem zając się jedną z moich pasji – lotnictwem. Najbardziej przystępną wersją jest oczywiście szybownictwo.
Od ponad 2 tygodni jestem na lotnisku w Turbi i robię tzw. Podstawówkę, czyli kurs podstawowy – na co składa się ok 60 lotów. Jestem właściwie na ukończeniu, pozostały mi jeszcze 3 loty egzaminacyjne i 10 lotów samodzielnych, jeśli zostanę do nich dopuszczony.

Dzień szybownika może zaczynać się o różnych porach, o jakich to najbardziej zależy od pogody I instruktora. Są grupy które już o 5:30 czekają pod hangarem, ja nie zaczynałem aż tak wcześnie ale parę razy, zaczynaliśmy o 6-7. Najpierw zabieramy spadochrony ze spadochroniarni, akumulatory do pokładowych radiostacji, chronometrarz (dziennik lotów) oraz wszystkie inne potrzebne dokumenty.
Później idziemy pod hangar, wyprowadzamy maluchy, którymi będziemy ściągać linę do wyciągarki, holować szybowce itp. W obecności instruktora wyprowadzamy szybowce I holujemy je na start.
Rozstawiamy tzw. Kwadrat i Znaki. Kwadrat jest miejsce wyznaczonym przez 4 chorągiewki, gdzie znajduje się kierujący lotami i chronometrarzysta, jest to miejsce gdzie generalnie przebywa się podczas startów i lądowań. Niedaleko wystawiamy Znaki- które określają położenie pasa startów oraz pasa lądowań, oraz miejsca przyziemienia.
Kiedy wyciągarka, kwadrat i szybowce są ustawione, ktoś z nas jedzie Maluchem po linę do wyciągarki i przyciąga ją do szybowca.
Do czego służy wyciągarka? Do startowania szybowców, jest to maszyna na podwoziu ciężarówki z całkiem sporym dieslem pod maską i bębnem do nawijania liny. Podczas startu szybowca, lina która jest do niego zaczepiona, jest bardzo szybko zwijana, a szybowiec który nabiera w ten sposób prędkości zaczyna się wznosić. Następnie szybowiec odczepia linę I dalej leci już samodzielnie. Wyczepiona lina opada sobie spokojnie ze spadochronikiem, który znajduje się na jej końcu gdzieś na pole lotniska (albo czasem poza), skąd jest następnie holowana za pomocą Malucha na miejsce startu kolejnego szybowca.

Start szybowca jest stosunkowo szybki, po 4-5 sekundach od naciągnięcia liny wskazówka na budziku wskazuje już 100km/h. Start następuje przy ok. 70-80 km/h, dalszy wzrost prędkości powstrzymuje się lekkim przyciągnięciem drążka- szybowiec idzie w górę pod kątem ok. 40-45 stopni.

Ziemia znika pod maską, a kąt pochylenia kontroluje się patrząc na skrzydło. Po ok. 20-25 sekundach następuje przerwanie ciągu wyciągarki. W zależności od kierunku oraz prędkości wiatru, wagi szybowca, kąta pod jakim się znosiliśmy i tego jak wyciągarkowy szybko zwijał linę będziemy się znajdowali między 250 a 500 metrów nad poziomem ziemi. Siła, która chciała wyrwać nam drążek z ręki, przestaje nagle działać; wtedy oddajemy drążek, maska nurkuje pod horyzont, my wczepiamy linę.

Dalsze czynności w locie zależą od wykonywanego ćwiczenia, w większości wypadków lecimy 'krąg lotniskowy'- lecimy wykonując co jakiś czas łączne 4 zakręty I lądujemy po 5-10 minutach.
Istnieją też inne ćwiczenia, takie jak trenowanie działania w sytuacjach niebezpiecznych (zerwanie liny, przerwanie ciągu, niewyczepienie liny itp.), wyprowadzanie szybowca z przeciągnięcia czy też z korkociągu.
Po wylądowaniu, szybowiec albo przepychamy na miejsce startu, albo jeśli lądowanie było celne to od razu podczepiamy linę na miejscu i startujemy znowu. I tak aż do zachodu słońca- teoretycznie. Praktycznie mamy przestoje, kiedy lina się zerwie, jest zła pogoda, albo jeszcze coś innego wypadnie.

Po skończonych lotach, holujemy szybowce do hangaru, myjemy je (wtedy lepiej latają...- serio rozpaćkane o krawędzie natarcie muchy i inne robaki pogarszają właściwości aerodynamiczne szybowca!), wprowadzamy je do hangaru. Wyciągamy spadochrony i akumulatory. Spadochrony zdajemy (wszystko jest zapisywane), akumulatory trafiają do ładowania, a chronometrarz z listą lotów trafia do archiwum. Zazwyczaj jest już późno; każdy jest zmęczony przepychaniem szybowców, swoimi lotami i jeżdżeniem w Maluchu. Na brak zajęć trudno jest narzekać.

Wczoraj odbyłem swój najfajniejszy jak do tej pory lot. W powietrzu byłem przez ponad półtorej godziny. Miałem ćwiczenia na wyprowadzanie szybowca z korkociągów (samo to było męczące dla mnie i mojego błędnika- dlatego skończyło się na ‘tylko’ na tej półtorej godziny). Oprócz wyprowadzania z korkociągów i przeciągnięcia, miałem część tak zwalanej akrobacji normalnej- zwrot bojowy, pętlę, wywrót szybki. Nie miałem tylko spirali, ale na to po korkociągach nie za bardzo się nadawałem. Za to miałem okazję połatać w kominach termicznych, porobić trochę szybkich przelotów i zaliczyłem najwyższą wysokość w szybowców do tej pory.

Na razie to tyle. Więcej jak skończę kurs.
Napisał/a: Igor, 2009-08-02 14:41:35 komentarze (13) || skomentuj
mania, 2009-08-02 16:18:30, napisał/a:
Wow. Super!
mi się marzy licencja pilota samolotów turystycznych no ale jest to na razie zupełnie poza moim zasięgiem :)
Janek, 2009-08-02 19:20:02, napisał/a:
Ale ekstra!! Latanie, aaach! Fajnie, że opisałeś szczegóły - zawsze chciałem wiedzieć jak to wszystko działa. Rewelacja! Jeszcze podobało mi się pisanie 'Maluchy' przez wielkie M - wygląda na to, że spisują się dzielnie. A co do much - mnie dziadek opowiadał, że jak był mechanikiem na samolotach w wojsku to wszystkie śrubki musiały być ustawione wzdłużnie, by zminiamalizować opór powietrza. W sumie to rośnie kwadratowo względem prędkości - może warto inwestować w szprychy aero...?
Igor, 2009-08-02 22:04:36, napisał/a:
Jeśli jeździsz z prędkościami 120km/h+ to ja bym na twoim miejscu zainwestował, w innym wypadku- niekoniecznie.
Arus, 2009-08-03 03:42:34, napisał/a:
Czaaaad! :-)
Jerzyk, 2009-08-03 11:37:44, napisał/a:
jestem pod wrażeniem ;]
Dariusz, 2009-08-03 11:59:22, napisał/a:
Wspaniała relacja i zdjęcia - przypomniało mi się moje zdobywanie "trzech mewek". Trzymam kciuki za pierwszy samodzielny - potem laszowanie :))(może trochę boleć)
Igor, 2009-08-03 21:49:07, napisał/a:
Dzisiaj był już samodzielny :)
Natka, 2009-08-03 23:13:53, napisał/a:
Świetne!
Janek, 2009-08-05 21:44:13, napisał/a:
Fajne, w stylu filmików z Armstrongiem. Szkoda tylko, że bez kasku.
http://www.youtube.com/watch?v=z706WmUobp0
Natka, 2009-08-05 23:06:05, napisał/a:
Jest ok, ale jednak preferuję Armstronga - jakoś tak optymistyczniej to wygląda ;-)
Igor, 2009-08-05 23:37:52, napisał/a:
Jeszcze "propagandowy" majowy film kolegi z kursu podstawowego, z jego lotów zapoznawczych.
http://www.youtube.com/watch?v=ObY0ERNYPdI
Od lewej do prawej na pulpicie widać chyłomierz poprzeczny, prędkościomierz, wariometr (pokazuje prędkość wznoszenia/opadania w m/s) i wysokościomierz- wzrost prędkości przy starcie całkiem dobrze widać :)
Inne filmiki mam u siebie na komputerze- te będę mógł pokazać kiedyś przy okazji.
Janek, 2009-08-06 00:10:46, napisał/a:
Yeah! Niektóre manewry to są naprawdę dynamiczne - nie spodziewałem się! Szybowce kojarzyły mi się z powolnym i spokojnym (np. dlatego, że cichym) lataniem. Suuuper!
Igor, 2009-09-22 10:16:34, napisał/a:
A tutaj już filmik 'sprawozdawczy' z mojego szkolenia.
http://www.youtube.com/watch?v=SmH5q_b02w0
0:57-1:02 (mój) ostry start
2:22- 2:28 - utrata ciągu wyciągarki na małej wysokości
2:38-2:49 - korkociąg
Skomentuj ten wpis!


postami.






