Logo Niezła Korba

Na skróty

2012-03-29
Do trzech razy sztuka
komentarzy: 2

2012-03-26
Bieg Piastów oczyma debiutantów i weterana
komentarzy: 1

2012-03-14
Warszawa Nocą - WYNIKI cyklu
komentarzy: 1

Nakarm RSS postami.

Ostatnie komentarze

2012-04-02 21:07
Maciej:
Brawo Łucja. Mój pierwszy półmaraton to był rok 2008. Pamiętam, że z Jankiem, Olkiem i Aruse...

2012-03-30 17:41
Mania:
Super Łucja! Gratuluje!...

2012-03-27 09:58
aka:
Brawo Janek za taki wynik w pierwszym sezonie startowym w BnO. Brawo dla zwycięzcy, Piotra Łobodz...

2012-03-27 09:47
Agnieszka:
Cudowne doświadczenie! Brawa dla wszystkich i każdego z osobna. Jak pomyślę, że jesteście w ...

2012-03-06 09:44
bikergonia:
jeszcze raz szacun za start i wolę walki pomimo takiego mrozu :)...

Nakarm RSS komentarzami.

Polecamy: rAId - Alternatywna Inicjatywa

rAId - Alternatywna Inicjatywa

TO BYŁ SEZON !!!

Sezon 2009 dla mnie

Treningi

Na początek podsumowanie statystyk z mojego treningowego arkusza Excela: do czerwca zrobiłem 638 km na nogach (w większości biegiem) oraz 1744 km na rowerze. Nie jest to jakoś wybitnie dużo – szczególnie, jeśli chodzi o dane z roweru… ale i tak jestem z tego dumny. W drugiej połowie roku mniej biegałem, ale dołożyłem trochę kilometrów na rowerze (Hel-Świnoujście, Garda i takie tam – będzie z 2500). Na treningi przez te siedem miesięcy poświęciłem 243 godziny, a w całym roku spaliłem prawie 100 tys. Kcal (czyli ok. 400 pączków!). Wow!

Od lipca do listopada nie prowadziłem super dokładnych notatek treningowych, ale patrząc w mój kalendarz Google ruchu mi nie brakowało. Nie czułem też ciśnienia na specyficzne treningi w tej części sezonu – może to źle, ale zupełnie tego nie żałuję. Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego, co udało mi się wypracować. Wytrzymałości mi nie brakuje, co może być efektem przewagi długich i wolnych treningów. Natomiast siła i szybkość to nie są moje mocne strony i postaram się poprawić te parametry robiąc więcej (dużo więcej) treningów o wysokiej intensywności w sezonie 2010. Właśnie! Mam mnóstwo zapału do wznowienia treningów od początku grudnia – naprawdę nie mogę się już tego doczekać!

Starty

W minionym sezonie wystartowałem w 14 zawodach i… bawiłem się świetnie! Zaczęło się od Zimowego Rajdu 360, mojego drugiego startu w ogólnopolskim rajdzie przygodowym. Wraz z Łucją, tatą i Olkiem stworzyliśmy dwa zespoły dwójkowe, ale większość trasy pokonaliśmy razem, co było bardzo sympatyczne. Razem też zdobywaliśmy pierwsze doświadczenia z mapą niepsującą do rzeczywistości. :) Tutaj jest wideo z tych zawodów.

Potem było mocne uderzenie! Takiego oto maila wysłałem swoim znajomym 24.02.2009:

W ten czwartek będę miał okazję zrealizować jedno ze swoich marzeń! 0 22:00 wraz z moim tatą ruszam zmierzyć się z ponad 170 kilometrami trasy rajdu Bergson Winter Challenge.

Po raz pierwszy z rajdami przygodowymi spotkałem się w 2004 roku. Wtedy pomyślałem, że kombinacja etapów rowerowych, pieszych/biegowych, etapów kajakowych oraz zadań alpinistycznych w trybie non stop a do tego na orientację to jest to, co chciałbym robić.

Bergson to 40h napierania po górach, po śniegu, w dzień i w nocy. Myślę, że to może być przygoda mojego życia.

Zapraszam na relację z rajdu na żywo na stronie www.niezlakorba.pl/team.


No i była przygoda!!! 70 zespołów na starcie, tłok przy lampionach na pierwszym biegu na orientację. Później pamiętam wizg opon z kolcami u mijających nas zawodników na asfaltowym zjeździe z PK2. Dalej było pchanie roweru pod górę przez śnieg… karkołomny zjazd trasą narciarską i znów pchanie, dużo pchania. Świt na Luboniu Wielkim… Późniejszy trekking pamiętam jako chillout, obiad na śniadanie w schronisku… potem długaśne podejście na Turbacz i decyzja, że skracamy trasę. A potem było 16km dojścia do bazy i człapanie na sam koniec przez Rabkę… W sumie 23 godziny – teraz myślę o tym, że to tylko 23h! Niemniej jednak podziwiam twardzieli, którzy zaliczyli całą trasę – jak rano wstaliśmy to na zadaniu specjalnym tuż przed metą jeszcze męczyli się chłopaki ze Zgórmysynów… Szacuneczek.

Kolejne zawody i kolejna przygoda to wyścig XC w Anglii (wideo). Już sama wyprawa na zwody z moim MTB Society była świetna. Nie zapomnę też Łucji, która umordowana dojechała do nas rowerem. Sam wyścig: atmosfera, trasa, awarie też pozostaną na długo w mojej pamięci. Tydzień później biegliśmy półmaraton – pierwszy bieg uliczny, nowe doświadczenie. Nie byłem sam, bo biegła nas cała zgraja w ramach akcji Fundacji Przeciwko Leukemii.

Lilijka to był rajd tylko z nazwy, za to orientacja była na najwyższym-najdokładniejszym możliwym poziomie. Zabawa w Marsze na Orientację bardzo mi się spodobała. No i gra w rugby czy wyścigi na placu zabaw też były fajne!

Na początku czerwca dzięki Karolowi i Kazulowi odbył się rAId 4 – mimo, że nigdy nie poznamy oficjalnej klasyfikacji, to ściganie było prima sort! Goniąca nas Ula z Marcinem czy też Łucja z Arusem wpadająca tuż za nami na przepak po pierwszym mocno ulewnym etapie – ach! No i towarzyski grill na koniec był przemiły.

Maraton MTB w Ełku to super „synowskie” doświadczenie – przez większość trasy goniłem tatę, potem jechaliśmy razem pociągu, a na końcu walczyłem, by utrzymać jego tempo… a na koniec dramatyczny finisz. Rewelacja!

BikeOrient to z kolei mój indywidualny sukces – chyba największy w karierze! Zupełnie nieświadomie ścigałem się o najlepsze pozycje, hahaha! Nawigacja była super, kilkakrotne przeprawianie się przez rzekę też! No i forsowanie tempa na >30km/h w końcówce po 140km i prawie 9h pedałowania - genialna sprawa. Nie zapomnę też pytania jakiejś dziewczyny „ile mam PK?” – jak odpowiedziałem, że „18” na co ona była w stanie powiedzieć tylko „Wow!”. [Ego level up!] :)

W Mławie też było super ściganie! Szybkie rolki, fajna dokładana nawigacja na etapie pieszym (no może poza tym, że pod kciukiem schował mi się jeden punkt. W każdym razie bieganie przez pola wśród łanów zbóż było n i e s a m o w i t e! Potem super krótki i treściwy etap kajakowy. Rower nam dobrze poszedł – obaj jesteśmy w tym mocni. Na koniec basen i… ZS: podejście zjeżdżalnią, które okazało się trudniejsze niż myśleliśmy – przynajmniej dla połowy naszego składu. Hihihihi. Były emocje!

Nawigator IV to świetne ściganie w idealną pogodę. Ciekawa nawigacja, super rolki i niebezpieczna przygoda na zadaniu specjalnym – czego tam nie było! Ach! Rajd Wisły to znów ciąg przygód – dojazd z międzylądowaniem pod Bełchatowem… potem super dokładne pakowanie na rajd i… zgubiony kluczyk do samochodu Arusa. Początek zawodów to było dla mnie kilka/kilkanaście kilometrów zjazdu – jeeaah – adrenalina była (aż mi się z wrażenia łańcuch rozpiął)! Hahahah! Pierwszy etap (BnO) kończymy na 8. miejscu, etap rowerowy na 6. Potem mordęga na rolkach i dłuuugi etap trekkingowy. Po małej przygodzie nawigacyjnej spotykamy Magdę z Kshyśkiem i dalej biegniemy razem, aż do momentu, kiedy zaczynają się problemy z brzuchem Olka. Dalej było czesanie lasu w poszukiwaniu słynnego już „płaskiego szczytu górki”, spanie na przystanku na Słowacji i człapanie na przepak. Potem się rozdzieliśmy (mam nadzieję, że mi Olek wybaczysz) i ja zaczynam kolejną przygodę na rowerach z napierajami, Kazigiem i Konradem. Tak jeździmy do rana. Ja nawiguję. Na koniec jest suuuper zjazd w promieniach wschodzącego słońca. No i jazda na pełny gaz po asfaltach Wisły na metę. Rewela.

Rajd 360 stopni… już się chyba zmęczyłem wypisywaniem wszystkich tych niesamowitych rzeczy, które nam się przytrafiły na rajdach. 360tka kojarzy mi się z nocnym parkiem linowym; zasypianiem Olka na rowerze gdzieś na polach Grunwaldzkich; super odcinkiem kajakowym; pływaniem z rzeczami w jeziorze i… emocjonującym sprintem do mety. Ale była jazda, hahahah! Na Wzywaniu (Nonstop ZHP) startujemy w takim samym składzie jak na początku sezonu – rajd to jednak nasza mała porażka… jak można szukać 3h punktu! I to cały czas w złym miejscu! Aaa! Pogoda nie była taka piękna jak na Wiśle czy Nawigatorze… ale to nas nie powinno usprawiedliwiać. A, no i na kluczowym treku dopadł mnie sleepmomster – strasznie okropnie chciało mi się spać. Eh – nie wiem jak Navigatorzy mogli ścigać się 128h i spać tylko 6h. Cyborgi.

Na koniec GEZnO – genialna sprawa, super już było podchodzić nocą w piątek do schroniska. A ściganie… niesamowite – najlepsze było walenie na rympał po lesie (co nas w sumie zgubiło, hehehe). No i nagniatanie na zbiegach. Aaaach! No i świetnie się nawiguje – tylko czasami się wysokościomierzy przydaje. ;)

Uff… trochę tego się zebrało. A to nie koniec! Poza startami genialne było to, co robiłem pomiędzy nimi. Nocne treningi rowerowe po pagórach na północ od Cardiff czy też bieganie po angielskich polach w okolicach Bristolu! Świetny był też wyjazd z Łucja i tatą na rower na Suwalszczyznę! Oh i ach!

Sezon 2009 dla Niezłej Korby

Wybór 365 zdjęć pokazujących 365 udanych dni sezonu 2009:



Całej mojej radości z tego sezonu by nie było, gdyby nie Niezła Korba i wszystko, co z nią związane! Nie wiem jak to napisać… bardzo fajnie się rozwijamy, bardzo ciekawe rzeczy robimy i bardzo dobrze się przy tym bawimy. Cieszę się ogromnie, że udało nam się poprzez tę stronę stworzyć grupę ludzi, która dość regularnie ‘sportuje’, czyli uprawia sport. Dzięki temu będziemy zdrowsi i będziemy żyć dłużej (OleK, ja w to naprawdę wierzę) – a już na pewno będziemy żyć w szczęściu dzięki pławiącym się naszym krwioobiegu endorfinom! A tak w ogóle to popatrzcie na stronę jak się zmieniła – pamiętacie jak wyglądała na początku?! Odnośnie statystyk to teraz mamy 81 postów i 850 komentarzy. Nieźle!

W ciągu tego sezonu dorobiliśmy się cudownego logo, koszulek, kalendarza, grupy mailingowej. Jako zespół jesteśmy świetnie rozpoznawani w światku AR. Mieliśmy w tym sezonie rAId, poza tym pojechaliśmy całą zgrają na wakacje na rowery nad Gardę oraz zrobiliśmy sobie Spotkanie Towarzysko-Szkoleniowe. Wystartowaliśmy w 22 różnych zawodach (+ biegi Mani, które nie są w zakładce Info), co daje w sumie ok. 60-65 osobostartów! Mieliśmy zajęcia linowe, kajaki, ćwiczenia nawigacji – czego tylko dusza zapragnie. Jupi! Oto dość obszerny pokaz zdjęć z rożnych różnych akcji NK.

Tu można pooglądać filmiki pokazujące to co robiliśmy w tym roku.

Polecam też zerknąć sobie w wykaz wszystkich tekstów na NK i przeczytać opis jakiejś dawnej imprezy – ale fajne rzeczy robiliśmy w tym roku!!

Tyle ode mnie. A Jak Wy podsumujecie swój sezon? Co Wam podoba się w NK najbardziej? Zadając takie pytania chyba powinienem poprosić Olka o powiększenie okienka do robienia komentarzy, nie? ;)

Napisał/a: Janek, 2009-11-25 22:08:19 komentarze (18) || skomentuj

Olek K., 2009-11-25 22:36:29, napisał/a:

Jedynym udowodnionym sposobem na wydłużenie życia jest ograniczenie spożycia kalorii, a ryzyko śmierci w czasie uprawiania sportu rośnie w porównaniu ze spoczynkiem. Ale... większość wypadków zdarza się w domu! Czy zatem najsłuszniejszym wyjściem jest głodować pod namiotem?

Janek, 2009-11-25 23:57:20, napisał/a:

Olek, a jak Ty podsumujesz swój sezon?

W tym tygodniu spodziewajcie się jeszcze tekstu o nowym sezonie, który zaczynamy już w przyszłym tygodniu.

PS
Ogłąszam plebiscyt na trzy najlepsze zdjęcia NK sezonu 2009.

Arus, 2009-11-26 00:10:43, napisał/a:

116 i 63, jak widać lubię zdjęcia na których ludzie nie stykają się z podłożem.
Mój sezon? E tam.

Arus, 2009-11-26 00:36:09, napisał/a:

A tak w ogóle, bardzo podoba mi się zestaw zdjęć.

Janek, 2009-11-26 08:43:18, napisał/a:

Arusik, mówisz "E, tam", bo w sumie nie miałeś sezonu treningów. Jedyna korzyść z tego, że Ciebie teraz nie boli kolano... :] Ale teraz od grudnia łoimy razem alltogehter, nie?!

Olek, 2009-11-26 11:20:45, napisał/a:

Zacznijmy od nowego sezonu. Ja mam taki głód ruchu, że aż mnie skręca. Chcę biegać, pedałować, machać wiosłem... Najlepiej wszystko za jednym zamachem ;-). Super uczucie. Przyznam się nawet, że we wtorek chciałem nawet wyjść na bieganie, ale Marta odpuściła i tym samym przerwa w sezonie została utrzymana.

Bardzo miło jest spojrzeć na mijający rok. Wręcz genialnie. Zrobiliśmy tyle świetnych rzeczy - nie tylko rajdy i inne starty. Przede wszystkim spędziliśmy dużo czasu na treningach, a często na tych najfajniejszych - wspólnych. Wspólne trenowania to naprawdę świetna sprawa!

Jeśli chodzi o starty - dla mnie Zimowy Rajd 360 to pierwsze spotkanie z ogólnopolskim AR. Jedynie 60km, a walka przez 9 godzin. Chyba wszystko mnie potem bolało. A pół roku treningów później start na 200 km w Rajdzie 360, 26 godzin w trasie i sprinterski finisz. Niesamowite porównanie. Naprawdę, ten postęp daje mi ogromną siłę, wiarę i entuzjazm do dalszego treningu.

Tak jak wspomniałem wyżej - nie mogę się doczekać grudnia. Mam nadzieję, że uda nam się zorganizować tak, żeby wdrożyć wspólne treningi w nasze kalendarze!

marta, 2009-11-26 14:17:14, napisał/a:

jakby marta nie ODPUŚCIŁA, to Mama Tittenbrun musiałaby DOPUŚCIĆ polopirynę, aspirynę, rutozyt i te de! taaaki był wiatr!

gratuluję wszystkim :) admirejszyn :)

Łucja, 2009-11-26 15:45:46, napisał/a:

Mój sezon mogę podsumować w ten sposób – dużo treningów na początku, a dość mało startów oraz dużo nowości sprzętowych! Dla mnie najbardziej intensywny czas był od grudnia do czerwca. Brak śniegu zimą w Anglii zachęcał do biegania, jeżdżenia na rowerze i ogólnej aktywności. Janek wybrał mi rower i wreszcie mam swój, który bardzo dobrze się sprawuje. Dzięki łaskawej angielskiej pogodzie przygotowaliśmy się do Zimowego Rajdu 360 w Bytowie. To był mój przełomowy rajd. Pierwszy ukończony.

Potem był półmaraton w Warszawie. Wynik nieporywający, ale pozytywnym skutkiem półmaratonu był zakup nowych butów biegowych. Sprawdzają się fantastycznie.
W czerwcu rAId chłopaków, który z Arusem dość nieźle ukończyliśmy. Problemem wtedy był rower – jeździłam na rowerze taty, bo mój był w Anglii. W czerwcu uczestniczyłam jeszcze w jednym rajdzie – rat racie. W zespole byłam nawigatorem, po raz pierwszy! Strasznie dużo satysfakcji daje wyjechanie na właściwy punkt po jakimś skrócie i wyprzedzanie na wariantach nawigacyjnych innych zespołów!

Na czas wakacji moja aktywność niestety przeniosła się na aktywność umysłową i pisanie, a zaniedbałam aktywność fizyczną. Wystartowałam wprawdzie w rajdzie Wyzwanie w Opolu, ale start naszego zespołu nie był zadowalający. Miałam w trakcie tego rajdu swój największy kryzys. Taki, że zeszłam z roweru i usiadłam na asfalcie odmawiając współpracy… Zawsze kolejne nowe doświadczenie.

Na sam koniec sezonu wystartowaliśmy z OlkiemK na Geznie. Absolutna rewelacja – piękne widoki, urozmaicony teren, śnieg, a przede wszystkim pierwszy start, w którym ścigałam się od początku do końca z innymi zespołami, na maksa wykorzystując swoje siły. Dało mi to dużo satysfakcji i zapału, żeby więcej, szybciej, lepiej no i przeprosiłam się z butami Salomon, które się świetnie tym razem sprawdziły.

Sezon 08/09 był dla mnie jak teraz na to patrzę naprawdę ciekawy. Gdy zaczynałam pisać ten tekst to myślałam, że w porównaniu z Jankiem to mam dużo mniej startów i doświadczenia i nic do napisania. Teraz jednak myślę, że zrobiłam wiele. Przygotowałam się sprzętowo, kondycyjnie, robiłam nowe rzeczy i pełniłam nowe role w zespole. Ogólnie to sezon dał mi mnóstwo radości.

No i ostatnia rzecz, ale jednak najważniejsza bez takiego partnera biegowego i życiowego to nie zrobiłabym tego wszystkiego! Dziękuję!

Teraz już jestem w Polsce, mój rower jest w Polsce, mam dobre buty i podobnie jak Olek nie mogę się doczekać treningów!

Olek K., 2009-11-26 15:47:46, napisał/a:

Nie ma złej pogody - jest nieodpowiednie ubranie.

Janek, 2009-11-26 15:50:28, napisał/a:

To się nazywa podsumowanie! Ach Myszko! Jesteś kochana! :*

Ja też Ci dziękuję za wspólne trenowanie, samemu by mi się nie chciało.

Maciej, 2009-11-26 18:33:39, napisał/a:

Co mi najbardziej zapadło w pamięć z sezonu 2009 ?
Nie będę się rozpisywać. Wymienię parę rzeczy.
1. Przygotowania do BWC. Moje samotne (Janek był w UK) nocne biegi po KPN i nocne trekingi, szczególnie te po górce koło Palmir: pod górkę i z górki, pod górkę i z górki, w jedną stronę. A potem w tył zwrot i marsz w drugą. I tak 10 razy. W pruszącym śniegu odbijającym światło czołówki.
2. BWC samo w sobie. Zadowolenie, że dałem się Jankowi namówić do startu. Zadowolenie z samego startu (bo jednak długo walczyliśmy, a nie było łatwo). Świadomość, że nasi bliscy nam kibicują (relacja na stronie NK). Żal, że przeze mnie musielismy się wycofać.
3. Olsztynek, przeprawa przez jezioro i sprint do mety, do którego to sptintu zmusiła nas ZAWZIĘTOŚĆ przeciwników. Tutaj ponownie nisko im chylę czoła.
4. Ełk - szybki maraton z Jankiem.
5. Wyzwanie - klęska na PK choć szło nam całkiem dobrze.
6. Śledzenie z Agnieszką, moją żoną, ARWC 2009.

Odnośnie nowego sezonu. 1/
Jestem gotów do wznowienia treningów. W nich musi być więcej elementów siłowych - a więc biegania pod górkę. Najbliżej mamy na Moczydło. 2/ Cieszę się z góry na wspólne treningi i starty. 3/ I mam nadzieje, że moje ścięgna Achillesa mi w tym pozwolą. 4/ Żal trochę, że nie jestem młodszy ...

PS. Świetne podsumowanie sezonu, Janku. Dzięki za wsparcie i zachęty i wspólne starty i ciepłe słowa.

Maciej, 2009-11-26 22:09:34, napisał/a:

i jeszcze..
7/ półmaraton i to, że Olek był szybszy. Olku, miałeś mnie wyprzedzić dopiero za parę lat ;-)
8/ mój pierwszy kompas,
9/ moja pierwsza "szosa".

Janek, 2009-11-26 22:14:12, napisał/a:

Pierwszy kompas?! Tato...!

Ula, 2009-11-26 23:33:49, napisał/a:

Dla mnie to był drugi sezon sportowy/startowy w życiu, nie jestem w stanie policzyć wszystkich startów, ale coś koło 30 mi wychodzi (licząc wszystkie biegi, mtbo, mtb itd.). Nowe doświadczenia - pierwsze "poważne rajdy", nowe dyscypliny. Zakup ROLEK. Zaczęło się od krótkich Wertepów, potem Dymno, no i 360. Bardzo fajne starty rowerowe na orientację - Bike Orient i Odyseja, zmierzenie się z kultowym Harpaganem, zupełnie odjechany Grassor (TP). Spełnione dwa marzenia - start w czwórce i przebiegnięcie się połoninami w trakcie Rzeźnika. Pierwsza wyprawa z sakwami, skromna, ale od razu po górach. No i poznanie Niezłokorbowiczów, nieźle zakręconej ekipy ;) Wywiadzik z Jankiem przeprowadzony w aucie po drodze na BO, podczas którego mieliśmy dużo śmiechu, a potem ściganie - rAJd4 (którego wyników nie znamy), finisz 360, którego chyba nigdy nie zapomnę, gratulacje jeszcze raz! A ostatnio ściganie na GEZnO, może nie aż tak spektakularne, ale bardzo sympatyczne. No i to na pewno nie koniec...
ps. teraz będę biegać interwały, coby następnym razem na finiszach nie wymiękać :)

mania, 2009-11-27 16:18:24, napisał/a:

mój sezon ?
Pierwsza połowa 2009 roku to dla mnie głównie bieganie - właściwie tylko bieganie bo nie miałam roweru w Irlandii. Za to miałam trochę wolnego czas oraz świetne warunki pogodowe i terenowe do w miarę regularnego biegania . Dużo satysfakcji sprawiło mi obserwowanie moich postępów, tego jak szybko z 5 km robi się 8 , potem 10, 15 ,18. Wieczorne bieganie po górkach i lesie w Phenix Parku to jedna z rzeczy których mi teraz brakuje. Ah.

Tak naprawdę rajdować udało mi się dopiero w drugiej połowie sezonu i to z różnym skutkiem. Zaczęło się rekreacyjne rAIdem 4 w czerwcu . W sierpniu pojechałam na Naviagatora IV a potem był jeszcze Rajd Wisły - nowe górskie doświadczenie i na koniec nie ukończone Wyzwanie.

Mimo wszystko czuję się po tym sezonie dużo mądrzejsza i lepiej przygotowana. Mam też masę nowego fajnego sprzętu który pomaga mi w rajdowaniu i trenowaniu.

Myślę że to wszystko co działo się wokół Niezłej Korby w tym sezonie jest fantastyczne! Zrobiliśmy masę fajnych rzeczy i jako team niesamowite postępy! Ja rok temu na pewno nie podejrzewałam że będę robić tyle świetnych rzeczy!

No i tak, też nie mogę się już doczekać jakiś fajnych treningów

Maciej, 2009-11-27 17:58:58, napisał/a:

Tak, Janku, pierwszy.

Co jeszcze z sezonu 2009.

- Garda - taras z widokiem na jezioro; dźwięki dzwonów z kościelnej dzwonnicy jak szum fal regularnie uderzających o brzeg minuta po minucie, i wrażenie, że tak będzie przez całą wieczność; Olek w skupieniu nachylony wieczorami nad kompem z twarzą oświetloną od ekranu; Kompy na stołku łapiace sygnał; przejście via ferraty tej trudnej i tej "wysokiej" + sprint po całym dniu do auta :-) i śmiech na koniec; Max z piwem i papierosem na tarasie, wyluzowany, jakby trochę z boku; wreszcie Arus w roli etatowego szofera busa i moje poczucie jakbym był częścia wycieczki (wszędzie zawiozą, pokażą i nakarmią, o nic nie trzeba się martwić).
- moja pierwsza czołówka ! :-)

Maciej, 2009-11-28 21:11:45, napisał/a:

Moje typy najlepszych zdjęć: 63, 170, 241, 344.

Janek, 2009-12-04 14:30:56, napisał/a:

Jest film z rajdu Nawigator!
http://www.nawigator.net.pl/

Część I:
Mania na odprawie 4'10"
Mania wraca się by przebiec przez linię startu 7'56"

Część II:
Nasz tandem 1'59"
My na mecie 3'03"
Mania ze skarpetką 4'25"
My na podium 7'21"

Skomentuj ten wpis!

© copyright by Niezła Korba 2008-12; wszystkie prawa zastrzeżone
stronę obsługuje dobrydesign.net
X

Dodaj komentarz




O Adventure Racing

Rajdy przygodowe, czyli Adventure Racing (AR) to multidyscyplinarne, długodystansowe, zespołowe zawody na orientację rozgrywane w formule non stop.

dowiedz się więcej

Nasze plany

Zaloguj się!



zapamiętaj mnie

napieraj.pl     pk4.pl blog ekstremalny

sherpas rt    team 360 stopni

Nonstop Advenutre   exmedio

SleepMonsters