Witam w Nowym Roku!
Zmiana roku kalendarzowego wiąże się dla mnie z dwoma sprawami...
Po pierwsze można podsumować jak minął grudzień oraz zaplanować jak przetrenować styczeń.
Bazując na moich notatkach z arkusza xls, który reklamowałem w pierwszym poście wiem, że w grudniu:
- zrobiłem 17 treningów;
- trenując spędziłem ok. 29 godzin (co daje średni czas treningu 1:42);
- pokonałem miej więcej 351,84 km (piszę mniej więcej, bo nie zawsze mam dokładny pomiar z licznika czy też z Google Earth’a), średnio na każdym treningu przemierzam 20,7 km.
Ogólnie oceniając to jestem zadowolony, jest zima, a mnie udawało się co drugi dzień wychodzić na jakiś sport na zewnątrz. Statystki podniosła mi końcówka miesiąca gdzie trenowałem prawie co dziennie. W arkuszu widać też, że w środku grudnia miałem kryzys zdrowotny i w związku z tym wyskoczyła mi kilkudniowa przerwa.
Oto filmik z ostatniego treningu zeszłym roku (polecam wejście na yt i obejrzenie w high quality).
Teraz pomyślmy jak przepracować styczeń... Dziś przeczytałem, że trening w zakresie 70-80% tętna maksymalnego to „intensywny trening wytrzymałościowy (…) odpowiadający charakterem wielogodzinnym wyścigom. Kolarze często zbyt długo trenują w tym zakresie, tym samym hamują poprawę kondycji” (Kalendarz Treningowy 2009, Magazyn Rowerowy). Może moje założenie, że powinienem robić długie treningi (trwające minimalnie 1:30) na tętnie do 80% w okresie przygotowawczym jest za ostre? Z drugiej strony czytałem też, że tak właśnie powinno się trenować – długo i do 80%. Natomiast tak jak pisałem, Magazyn Rowery, a w nim Andrzej Piątek (współautor kalendarza) trening tlenowy określa jako wysiłek w zakresie 60-70% HRmax. Nie wiem co o tym sądzić, brakuje mi trochę wiedzy. Niestety, nie będę teraz miał czasu, żeby skonfrontować to z biblią autorstwa Joe Friela, więc nic mądrego nie powiem.
Druga sprawa związana ze zmianą roku kalendarzowego to okazja do stawiania sobie celów, tych bliższych i tych trochę dalszych.
Co do rajdowania to ja widzę następujące cele, chronologicznie:
* styczeń - trening 6-8h w tygodniu, okres przygotowawczy;
* ten rok - przebiec półmaraton na wiosnę, potem maraton, wystartować w trasie SPEED na Adventure Trophy, zdobyć Mont Blanc w wakacje.
* cel ogólny w AR – Mistrzostwa Świata w 2011 roku, które odbędą się w POLSCE!!
Myślę, że skoro Bergson ma być Mistrzostwami Świata, to nie ma co zwlekać tylko już trzeba zbierać ekipę (mam nadzieję, że się tak ostatecznie stanie). Trzeba wykorzystać taką szansę – jako Polski zespół będziemy mieli dziką kartę i będziemy mogli stanąć na starcie razem z teamem Nike i innymi sławami! Oczywiście wiążą się z tym stopniowe przygotowania - za rok trzeba być na BWC na 100% (może być na krótkiej trasie), no w 2010 roku wypadałoby przymierzyć się do jakiejś trasy masters (AT lub Mistrzostwa Polski).
Odnośnie tego co ominie mnie w Polsce. Dzięki Marysiu za info o INO – gadałem z tatą i z tego co wiem poważnie myśli o imprezie 11.01.
Napisał/a: Janek, 2009-01-03 19:16:21 komentarze (10) || skomentuj
Mania, 2009-01-03 01:37:06, napisał/a:
jej. Janku jesteś absolutnie moim guru od napierania - chciałam to zaznaczyć tak oficjalnie.
aczkolwiek jakbyś wziął sobie do serca to "jak zostać rajdowym mocarzem" to zamiast pedałowania powinieneś zapisać się do miejskiego klubu wioślarskiego w Cardiff i ćwiczyć nowe dyscpliny :)
Janek, 2009-01-03 09:59:41, napisał/a:
Mania, dziękuję. Myślałem o zapisaniu się na kajaki w Cardiff już we wrześniu, ale moje society od tej dyscypliny zajmuje się górskimi spływami lub graniem w kayakpolo (to ostatnie pewnie rozwinełoby mi odpowiednie partie mieśniowe, ale jakoś wolę robić coś w terenie, a nie na basenie). Z takich kajakowych rzeczy to planuję za 40Ł wybrać się na dzień kajakowania morskiego z trenerem. Możesz wpaść akurat w tym terminie, z Irlandii nie masz daleko!
Asia Didkowska, 2009-01-03 14:19:57, napisał/a:
Ja byłam przy -9 w lesie na rowerach 2 i pół godziny z Azją (psem), Łucją i Bartkiem ;). Było okropnie zimno i odmarzły nam palce u nóg i u rąk... Spotkaliśmy też sobotni bieg na 10 km i musieliśmy objeżdżać ich tak, że doszło nam jeszcze z 10 km :P.
Olek, 2009-01-03 16:00:26, napisał/a:
Heh, -9? Kiedy to było?
Ja dziś 45 minut na hr 164, ale u mnie było -3.5 stopnia :-).
Janek, 2009-01-03 16:05:14, napisał/a:
U nas w lesie temperatura oscylowała wokół -3 stopni (tata ma termometr w liczniku), trp 31.75 km, avs 19, stp 1:40, średnie hr 136 (ale staliśmy robiąc zdjęcia ok. 20 min, więc tętno zaniżone).
Asia, 2009-01-03 19:06:24, napisał/a:
Zapomniałam wam powiedziedź, że byłam jeszcze na koniach 1,5 godz. Scigałyśmy się i ania wygrała bo miała najszybszego konia. U nas rano było -11;). A popołudniu było naprawdę -9.
Łucja, 2009-01-03 19:25:18, napisał/a:
Nie ukrywam, że zachęcona przez Janka, również regularnie prowadziłam w grudniu treningi w grudniu i o to co z tego wyszło:
- 30.5h przetrenowane
- 19 treningów ze średnim czasem treningu 1h36m
- 234km przejechane lub przebiegnięte
- a dodatkowo 8 innego typu treningów (konie, łyżwy, fitness)
Jestem zadowolona z tego co się udało i w styczniu już też mam 3 treningi zrobione :) Póki co brak mi tak długoterminowych planów jak Janek, ale szukuję się na pierwszy start już pod koniec stycznia.
Olek, 2009-01-04 11:53:20, napisał/a:
Zainteresowały mnie te temperatury. Ciekawe, czy to prawda, że między północą a południem miasta jest aż 6-8 stopni różnicy, czy to tylko kwestia termometru? Skąd miałyście taki pomiar?
Janek, 2009-01-04 12:19:58, napisał/a:
A u mnie w KPNie powinno być chyba chłodniej niż w nagrzanym mieście - tzn. kiedyś miałem taką obserwację.
Olek, 2009-01-04 13:31:42, napisał/a:
Oczywiście, że tak. Miejska wyspa ciepła jest faktem. Poza miastem jest zimniej i różnica wynosi średnio ok. 2-4 stopnie (to oczywiście zależy od lokalnych warunków).
Mój pomiar też nie był z miasta. Jednak dziwi mnie różnica 6 stopni między północnym skrajem miasta, a południowym. :-)
Skomentuj ten wpis!


postami.






